Kaczątko prezesa wysiedziane w gnieździe nienawiści przez niego samego – Nowosielska

Beata Nowosielska wykluła się z kaczego jaja. Została wysiedziana przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego ma taki umysł zbuka. Na przyjazd Donalda Tuska zareagowała tak, jak czuje Kaczyński.

„Powitanie dla Tuska? Kajdanki i szubienica”.

Dyrektorka departamentu edukacji i komunikacji w Ministerstwie Środowiska, szefem jej jest wszak Jan Szyszko, człowiek Rydzyka.

Wyszło szydło z worka, wszyscy się dowiedzieli o tym zbuczym wpisie, więc ministerstwo durnowato odcięło się: „Poglądy te stanowią wyłącznie prywatną opinię Pani Nowosielskiej”.

Nowosielska może te poglądy prywatnie wyrażać u cioci na imieninach, byle mąż przy niej  nie był, bo mogłaby być potraktowana, jak żona radnego bydgoskiego PiS Rafała Piaseckiego.

A czy poglądy jej byłyby prywatne, gdy to samo proponowała (kajdanki i szubienicę) prezesowi PiS? Odwagi, Nowosielska!

Urzędnik tego szczebla wyrażając się, reprezentuje urząd i państwo, nie ma czegoś takiego dla urzędnika i osoby zaufania publicznego jak poglądy prywatne. Jest przyzwoitość, pewien minimalny poziom.

Ministerstwo Szyszki informuje, że Nowosielska złożyła rezygnację, już nie pracuje. Hm, „rezygnację”. Misiewicz też złożył rezygnację, Berczyński też, wszyscy skompromitowani do tego stopnia, że nie można ich tolerować, złożyli rezygnację.

Takie są zbuki PiS, czy też kaczątka wysiedziane przez prezesa, który w te klocki nie jest gorszy, dał przeciez przykład elementami animalnymi, najgorszym sortem, gestapo, itd. Od Kaczyńskiego zajeżdża największym zbukiem – to prawda!

To ten styl kaczystowski. „Heil Jaro! Dokopać Tuskowi, dorwać Tuska. Heil Jaro!”